WOMM, marketing szeptany, marketing szemrany i wszystko to made in Poland….
Duża popularność tych narzędzi marketingowych(niestety szemranego chyba najbardziej:P) zmusza nas do zweryfikowania czy naprawdę wszystko jest tak jak byc powinno.
27 marca 2009 w Warszawie, przy ul. Polnej 7a odbędzie się moim zdaniem jedno z najważniejszych spotkań odnośnie marketingu szeptanego w Polsce (piszę jedno z bo nie wiem co jeszcze wymyślimy do końca roku:P)
Wpisy autora konferencji na blogu podkręcają atmosferę:
“Przyjrzymy się marketingowi szemranemu z różnych punktów widzenia, z pozycji agencji public relations, z punktu widzenia agencji reklamowych, interaktywnych oraz domów mediowych, oraz spróbujemy zająć się stroną prawną zagadnienia – każdy ma tutaj coś do powiedzenia oraz każdy tutaj namieszał, niektórzy niesłusznie chyba są obrzucani błotem – sprawdzimy to.
Nie przemawiają do mnie argumenty „przecież każdy tak robi”, „to normalne”. Ja tak nie robię… i wkurza mnie że każdą napotkaną opinię muszę traktować najpierw podejrzliwie, zerknąć na nicka, IP, sprawdzić czy pseudo młodzieżowy język jest udawany czy nie. Trochę wygląda to tak, jakbym każdemu kto mnie odwiedza musiał najpierw przetrzepać kieszenie i sprawdzić życiorys.
Sama branża narobiła sobie bigosu i teraz ciężko jej przełknąć tego gluta. Fajnie jak się głaszcze i chwali na forach swoich klientów – problem w tym że zlecenia dotyczą również szkalowania konkurencji. I mamy tutaj idealną sytuację patową – bo są klienci którzy takie rzeczy zlecają, oraz agencje które te rzeczy wykonują. I każdemu zależy, aby sprawa nie wyciekła. Jak korupcja.
Zadziwia mnie fakt, że coraz więcej firm zaprzecza stosowaniu takich praktyk…z drugiej strony mamy raczej wzrost tego typu żenujących działań… kto to więc robi, kto zleca i ile to kosztuje? Szczegóły wkrótce…”
Może być bardzo interesująco, napewno wielu przedstawicieli firm stosujących takie praktyki pojawi się na widowni..
Gorąca wszystkich na tę konferencją namawiam.

Wśród nich można znaleźć np. wchodzenie po schodach, uczenie się alfabetu Morse’a, przeczytanie ciekawej powieści, jak choćby „Lolita”, lub też gra w szachy. Powiązanie liczby 69 tylko z seksem oralnym to nieuprawnione uproszczenie – twardo obstaje przy swoim Rafał Sajewicz z działu marketingu firmy Artman, właściciela marki House.
Ja podsumuję troszke inaczej, otóż przy założonym budżecie 2000 złotych, ciężko jest zrobić podobna akcje. Publikacje na stronach www, w prasie pisanej, wywiady w radiu itd. to dziesiatki jak nie setki tysięcy złotych. Po drugie zebranie 10 tysięcy podpisów. Po trzecie rozpuszczenie rewelacyjnie dogranego wirusa.
